Dnia 20 czerwca 2025 r. grupa 10 seniorów z Kręgu „PŁOMIENIE” z Łodzi wybrała się na trzydniową wyprawę na Dolny Śląsk.
Jest to niezwykła część Polski. Region ten wygląda niczym z obrazu – piękne, naturalne pejzaże, a w tle ściana Karkonoszy. Słońce, zieleń i woda oraz zamki i pałace, których zwiedzanie było celem naszej wycieczki. Podział administracyjny Dolnego Śląska ewoluował na przestrzeni wieków. Na początku zamieszkiwały tu plemiona słowiańskie. W średniowieczu rządzili Śląskiem Piastowie, a następnie ziemie te dostały się pod panowanie czeskie, później Habsburgów. Od XVIII wieku nastąpiło włączenie Śląska do Królestwa Prus. Ostatnia zmiana nastąpiła po II wojnie światowej.
ZWIEDZALIŚMY / w kolejności chronologicznej /:
- 1. PAŁAC MARIANNY ORAŃSKIEJ w Ząbkowicach Śląskich
- 2. TWIERDZĘ KŁODZKO w Kłodzku
- 3. ZAMEK KSIĄŻ i PODZIEMIA ZAMKU w Wałbrzychu
- 4. ZAMEK CZOCHA w Suchej k/ Lubania Śląskiego
- 5. ZAMEK KLICZKÓW w Kliczkowie gm. Osiecznica
- 6. ZAMEK GRODZIEC – w Grodźcu Śląskim
Zwiedzając zamki oglądaliśmy ogrom i przepych tych budowli – przedstawiają one obraz historii tych ziem, ludzi i zdarzenia, które budowały rzeczywistość w różnych epokach. W czasie II wojny światowej i po wojnie prawie wszystkie te obiekty uległy zniszczeniu. Armia Radziecka, która wyzwalała te tereny niszczyła z premedytacją wszystkie dobra materialne, a nawet dopuszczała się palenia budynków. Wyposażenie wnętrz rozkradała wraz z miejscową ludnością oraz szabrownikami. Dlatego podziwiam wszystkich ludzi, którzy teraz pragną przywrócić tym obiektom dawny wygląd i splendor – historyków, przewodników, miejscowe władze oraz osoby prywatne, ich pasję i determinację.
Lochy i podziemne przejścia są kolejną atrakcją Dolnego Śląska. Największe wrażenie robią Podziemia Zamku Książ. Ich historia jest ponura i przerażająca. W czasie II wojny światowej hitlerowcy budowali je w tajemnicy wykorzystując do pracy więźniów z obozu Gross-Rosen oraz jeńców wojennych i robotników przymusowych. Niemcy nie ujawniali swojej działalności w Wałbrzychu i tak do końca nie wiadomo, co kryły podziemia. Lochy zwiedzaliśmy także w Twierdzy Kłodzko, która jak cały region przechodziła przez wieki z rąk do rąk służąc każdemu z władców jako obiekt obronny.
Ale oprócz przeżyć krajoznawczych dla nas jest zawsze ważne, że możemy te kilka dni spędzić razem. Wspólne, koszyczkowe śniadania i kolacje pozwalają nam pogadać, powspominać, pośmiać się jak za dawnych lat. My po prostu lubimy być ze sobą. Muszę wspomnieć, że obiadów nie było, bo nie było na nie czasu.
Wycieczka była bardzo ciekawa, choć nie ukrywam, że trochę „dała nam w kość”. Wrażeń moc. Pogoda dopisała. Kierowcy (prywatne samochody) niezmordowani.
Gdybym miała opisać ją jednym zdaniem to zawarłam to w podtytule. Schody na piętra, schody na wieże, schody do podziemi i do lochów.
CZUWAJ!
Dh. Mirka Grygowska