Na zbiórkę w Sokolnikach zaprosili nas mieszkający tam Janeczka i Wojtek Katnerowie. Było to spotkanie kończące rok harcerski chociaż w czerwcu zaplanowana została jeszcze wycieczka. Teren działki na której stoi dom Janeczki i Wojtka jest zadrzewiony sosnami więc spokojnie mogliśmy przebywać w cieniu, a dzień był dość ciepły. Na zbiórkę przyjechaliśmy jak zwykle prywatnymi samochodami, a odliczyli się
– dh. komendantka Jola Mamenas
– Mila Bielska – Marylka Krych
– Ula Borowska – Ela Kuba
– Iza Czarnecka – Ryszard Mamenas
– Ula Durdyn -Basia Miller-Urbaniak
– Mirosław Gan – Małgosia Piotrowicz
– Mirka Grygowska – Bogdan Ptycia
– Grzegorz Jegier – Karolcia Skowrońska
– Maciek Jeziorowski – Hania Syriusz-Wolska
– Janeczka Katner – gospodyni spotkania – Ewa Tomecka
– Wojtek Katner – gospodarz spotkania – Halinka Wlazło
– Jacek Kopałka
Z zaproszonych gości bylidh. Małgorzata Pasiecznik, dh Czesław Bolanowski oraz dh Krzysztof Jakubiec
Zbiórka nie zaczęła się od tradycyjnego zapalenia ogniska gdyż z powodu suszy na terenie Sokolnik nie wolno palić otwartego ognia. Zapaliliśmy wiec tylko naszą świeczkę..
Gospodarze przygotowali krzesła i stoły, które w mgnieniu oka pokryły się wspaniałymi przysmakami przywiezionymi przez wszystkich – przecież nie mogły długo grzać się w samochodach.
Zbiórkę rozpoczęliśmy od zaśpiewania obecnie już naszego hymnu czyli piosenki „Płomienie”. Następnie dh. Jola poinformowała, że został napisany wniosek o grant z Urzędu Miasta Łodzi. Grant ma charakter szkoleniowy dla instruktorów-seniorów. Wniosek został złożony za pośrednictwem KCH jako organizacji pozarządowej. Informacje o grancie dostarczyła Ula Borowska. Dh Jola poinformowała także, że dzięki Grzegorzowi udało się pozyskać trzy laptopy. Laptopy będą własnością naszego Kręgu, a otrzymają je w użytkowanie
Krysia Brodowicz, Iza Czarnecka i Ela Kuba.
Dh Wojtek przytaszczył kilka pudeł z dokumentami, z których m.in. odczytał nazwiska drużynowych drużyn starszoharcerskich od lat 60-tych. Te informacje przekazał dh. Ewie do komisji historycznej.
Ta część zbiórki trwała dość długo i wszyscy zrobiliśmy się głodni. Na szczęście na stołach był niezwykle obfity wybór przywiezionych przez nas przekąsek, które z ochotą zjadaliśmy. Okazało się, że zrobiliśmy różne nowe potrawy, których w poprzednich latach nie było -oczywiście oprócz zasmażanej kapusty w wykonaniu dh. Marylki. Tak więc rozmowy przy stole były przede wszystkim wymianą doświadczeń kulinarnych.
Po zaspokojeniu pierwszego łasuchostwa dh. Jola zaproponowała grę towarzyską w postaci 13 pytań na które odpowiadaliśmy zespołowo. Trzeba przyznać, że pytania były trudne gdyż wymagały niestandardowego myślenia i odpowiedzi z „ przymrużeniem oka”. Kiedy już przedyskutowaliśmy możliwe odpowiedzi dh. Jola poprosiła przedstawicieli zespołów o odczytanie wybranych odpowiedzi. Pierwsze pytanie było takie – Jaką literę należy wstawić w miejsce znaku zapytania – p…?…ś…c…p…s. Okazało się, że tylko grupa dh. Czesława odpowiedziała prawidłowo na to pytanie i tym sposobem wygrała gdyż na pozostałe pytania wszyscy odpowiedzieli prawidłowo. W nagrodę zespół dh. Czesława mógł wybrać piosenkę, którą wspólnie zaśpiewaliśmy. Zresztą po zjedzeniu zakąsek mieliśmy dużo energii do śpiewania więc kilka piosenek umiliło nam spotkanie.
A potem wspólne zdjęcie i propozycja gospodarza aby przejść się po Sokolnikach. Niestety nie wszyscy mogli skorzystać z tej propozycji gdyż niektórzy wyjechali, a część z nas ma niestety kłopoty z poruszaniem się. Ale mimo to na spacer wybrało się 10 osób. Obejrzeliśmy kościół, w którym proboszcz osobiście przygotowywał dekorację na niedzielne Zielone Świątki, a potem wdychaliśmy powietrze przepełnione zapachem sosen. Spacer nie trwał długo gdyż zbierały się burzowe chmury.
Kiedy wróciliśmy na teren zbiórki czekały na nas upieczone kaszanki, kiełbasy i karczek oraz bigos. Pieczenie odbywało się w domu w piekarniku gdyż był zakaz rozpalania grilla. Choć nie zgłodnieliśmy podczas spaceru to z przyjemnością próbowaliśmy przygotowanych prze nas specjałów. Oczywiście na deser były ciasta. Wszystko było pyszne, jednak w takiej ilości, że część musieliśmy podzielić między sobą i zabrać do domów.
Czas mijał szybko na rozmowach oraz wspominkach i zaczęliśmy się pakować, bo spadły na nas pierwsze krople deszczu, które zapowiadała burzowa chmura widziana podczas spaceru.
Podziękowaliśmy gospodarzom za zaproszenie oraz stworzenie miłego , serdecznego nastroju i kawalkada samochodów ruszyła w drogę do Łodzi.
Kronikarz Basia Miller